Student Akademii Rolniczej w myśl starej, sportowej zasady kibiców telewizyjnych "czy wygramy czy przegramy i tak się up....olę" - przed egzaminem z genetyki (do którego przygotowywał się w różnych pubach) na wszelki wypadek zakupił pół litra "Absolwenta", włożył flaszkę w wewnętrzną kieszeń marynarki i przestąpił próg gabinetu profesora.
Usiadł i po chwili wyciągnął drżącą ręką karteczkę z pytaniami. Zdrętwiałe od tremy palce upuściły kartkę na podłogę. Chłopak schylił się, aby ją podnieść i w tym momencie z kieszeni garnituru wyleciała flaszka. Na szczęście uratował ją przed rozbiciem, łapiąc ją w ostatniej chwili, a zaraz potem postawił ją na stole egzaminacyjnym. Profesor patrząc na butelkę, pyta:
- A coś na zakąskę pan masz?
- Nie - wyszeptał student.
- No to tylko czwórka!