Dwaj bogaci żydowscy biznesmeni ze skąpstwa uzgodnili, że będą mieć wspólną kochankę. Kochanka tak wydajnie wywiązywała się ze swojej roli, że gdy zaszła w ciążę, nie było wiadomo, z kim. Biznesmeni szybko znaleźli kompromisowe rozwiązanie: solidarnie podzielą się kosztami utrzymywania dziecka. Gdy nadszedł dzień porodu, obaj czekali na porodówce. Ale jeden nie wytrzymał i poszedł do knajpy się upić. Po godzinie do knajpy przychodzi ten drugi i oznajmia:
- Nasza kochanka urodziła bliźnięta!
- Super. W takim razie każdy z nas będzie utrzymywał jedno dziecko.
- Niestety, kolego. Moje dziecko umarło.